Coś trzymało mnie za ogon. Wysysało ze mnie życie. Strzeliłam w to coś pociskiem many. Jednak ani trochę nie puściło a ja opadłam z sił. Nie ! Nie mogłam stracić przytomności bo wtedy stanę się wilkiem. Muszę coś zrobić , cokolwiek. Szarpałam się bardzo.
- Zrób cokolwiek idioto ! - krzyknęłam do Picalla.
Przywołał swojego chowańca.
- Idź do Nightmara ! Szybko - powiedział. Istotka pokiwała głową, ugryzła go w palec i odpłynęła. W wodzie było czuć krew. To co trzymało mnie zareagowało natychmiast. Wpłynęło szybko do swojej jaskini porywając mnie jednak przy wejściu jakoś nie fortunnie puszczając że uderzyłam głową w kamień i straciłam przytomność.
Night , Ratuj ! ( C.D )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz