- Eeeeh... ale z Ciebie Einstein ... - odparłam. Byłam zła że mnie tak zgasił.
- Najpierw pomogę Ci wyjść a potem sam wejdę.
- Dasz radę Einstein ? To że masz intensywnie wyćwiczony mózg nie oznacza że masz równie dobrze wyćwiczone mięśnie - Odcięłam się. Spojrzał na mnie pobłażliwie.
- Nie nazywaj mnie Einstein ...
- E I N S T E I N - uśmiechnęłam się zadziornie - Bo co mi zrobisz ?
- Będę musiał jakoś zamknąć Ci usta ...
- Hę !? No co ty ! - zmarszczyłam brwi i postanowiłam wykonać jego polecenie.
- Dobra ... ale nie jestem najlżejszą waderą.
- To nieistotne - podsadził mnie. Wykorzystałam okazję i machnęłam go ogonem w pysk.
- Ups , przepraszam - zaśmiałam się. Wywrócił tylko oczami.
- Masz zamiar się skąd wydostać czy nie ? - zapytał. Teraz to ja wywróciłam oczami.
Po chwili byliśmy na zewnątrz. Wydawało mi się że coś śmignęło w półmroku. Po chwili przy Night'cie leżał martwy demon.
- Ale te bosy są słabe. Idziemy !
Szliśmy bardzo długo. Zauważyłam dziwne załamanie świata.
- Night ? Co ...- nagle przeniosłam się w inne miejsce. Nagle spadł na mnie Night.
- To jest zakrzywienie czasoprzestrzeni.
- Czyli ?
- Czyli to że nie znajdujemy się ani w piele ani na ziemi , ani w teraźniejszości ani w przyszłości. Jesteśmy teoretycznie nigdzie.
C.D Night
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz